Co wysyłasz to wraca

Wdzięczność? To nie dla mnie

Kiedyś rozmawiałam z pewną osobą, dzieląc się, jak dobrze mi robi wdzięczność i bycie wdzięcznym, jak dobrze wpływa na moje samopoczucie i przez to na chęć do życia, energię, na wewnętrzną równowagę, na zdrowie.

Otrzymałam uważne spojrzenie badające stan mojego zdrowia psychicznego i zdziwienie: jak można się tak poniżać?

Ciętą ripostę miałam na końcu języka ale pomyślałam sobie „OK, można i tak”.  W sumie wdzięczna jestem za to zderzenie z  odmiennym punktem widzenia i zaciekawiłam się z czego on wynika? Na szczęście dało się rozmawiać i dalsza rozmowa pokazała różnice w źródłach i definicjach.

No bo jak tu być wdzięcznym jeśli ciągle KAZALI CI dziękować, często nawet za coś co wcale nie było dla Ciebie miłe, szczęśliwe, radosne, dobre? Jak tu być wdzięcznym jeśli widziało się podziękowanie jako rytuał manipulacji, farsę rodzinną? Kiedy słowo „dziękuję” było cedzone przez zaciśnięte zęby z ewidentnym rozjazdem między brzmieniem a intencją? W takiej sytuacji skojarzenie słowa wdzięczność to raczej niesmak, obłuda, chęć wymuszenia czegoś – słowem mnóstwo nieprzyjemności.

To o co właściwe chodzi?

Przygodę ze świadomie wybieraną wdzięcznością zaczęłam ładne parę lat temu, kiedy mój rozwój osobisty stał się moją potrzebą serca. Jednym z etapów był Kurs obfitości Deepaka Choopry, który pięknie pokazuje o co chodzi i pozwala wdrożyć dobre nawyki. Serdecznie polecam, da się znaleźć również w polskiej wersji językowej. Wdzięczność, to ścieżka wyjścia z poczucia braku, nieszczęścia i bycia ofiarą. Wyjścia do poczucia pełni, akceptacji życia, docenienia chwili, zadowolenia, rozluźnienia, zaufania, spokoju. Kiedy doświadcza się wdzięczności to widzi się i docenia się dar. Jak to jest poczuć się obdarowanym?

Jest tego wiele w mojej pracy dla ludzi. Na przykład w warsztatach Spotkania z Rodem, mentoringu czy sesjach ustawień systemowych. Tak, tak, w tym jest wiele z zauważania darów. Jestem bardzo wdzięczna, że mogę tak działać.

Jeśli pomyśleć, że to, co dziś jest, co masz, co już umiesz wcale nie jest takie oczywiste to powodów do uznania, docenienia, zachwytu robi się więcej i więcej.

Być może słowo „wdzięczność” kojarzy Ci się źle. Z zależnością, poddaństwem, umniejszaniem czy manipulacją. W porządku. Może tak być. Poszukaj więc SWOJEGO słowa, które opisze to uczucie, ten stan kiedy czujesz mieszaninę zachwytu, błogości, szczęścia, wzruszenia, otwartego serca, spełnienia. Kiedy tak czujesz dajesz światu mocny sygnał: tak, to jest to! Tego chętnie więcej!

A potem to już zgodnie z zasadą: co wysyłasz to wraca – no wiesz 😊

Nie chodzi o brzmienie mowy tylko o pieśń serca.

Może być:

 Jestem wdzięczna/wdzięczny za….

A może być:

Och, jak to dobrze, że….

Jak to wspaniale, że……

Znajdziesz coś takiego w Twoim dzisiejszym dniu? Zachęcam do podsumowań dnia w tej formule a wręcz prowadzenia zapisów, dziennika lub słoika z wpisami. 1-3-5 wpisów codziennie naprawdę potrafi zdziałać cuda.

Nie wierzysz? 

Sprawdź własnym doświadczeniem.

Koszyk
Przewijanie do góry